Przejdź do treści
Archiwum wspomnień Fundacja Plenerownia

Archiwum wspomnień

Zbiór: Kuchnia i przepisy

Przepisy z rodzinnych zeszytów i wspomnienia o jedzeniu.

3 wspomnienia · Archiwum wspomnień

Fundacja Plenerownia Srebrna Małopolska – Województwo Małopolskie

Zadanie realizowane przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego
Projekt „Senior w świecie AI – Jak sztuczna inteligencja wspiera codzienne życie i zachowanie dziedzictwa”.

Chleb z masłem i cukrem – słodycze dawniej

Szczytniki · lata 60. · Fundacja Plenerownia

Słodycze w dzieciństwie dziadków wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Największym przysmakiem bywała kromka chleba z masłem i cukrem albo ze śmietaną i cukrem, do tego ciepłe mleko od krowy. Ktoś wspomina chałwę, ktoś drożdżówki z nadzieniem truskawkowym, ktoś lizaki, pianki i orzechy. Inaczej smakowały makowiec i sernik.

Jedna z babć wspomina, jak razem z rodzeństwem wypatrywała, czy babcia ma wybrzuszoną kieszonkę w fartuszku – bo to znaczyło, że przyniosła cukierki.

Ciast nie piekło się tak często jak teraz. Tym bardziej pamięta się szarlotkę mamy – dzieci podjadały ją, kiedy jeszcze była ciepła, prosto z pieca.

Do szkoły brało się kromkę wiejskiego chleba i jabłko.

Zacierka, targańce i bryjka – co jadło się na co dzień

Grajów · lata 50. · Fundacja Plenerownia

Na wsi jadło się to, co się wyhodowało i zebrało. Dziadkowie z Grajowa i okolic wymieniają zacierkę z kwaśnym mlekiem, kaszę z polewką z suszonych śliwek, wodziankę, kapustę z grochem, bryjkę i targańce z mlekiem. Do tego kompot. Mięsa nie było na co dzień.

Z mleka od własnej krowy robiło się śmietanę i masło w maśniczce, a zsiadłe mleko było zwykłym napojem. Zboże mieliło się w żarnach albo w małym młynku, a chleb piekło w domowym piecu. Z rzeczy, które dziś wspomina się z rozrzewnieniem: placki ziemniaczane z sosem, kluski i kopytka, kasza gryczana z sosem pieczarkowym i kiszonym ogórkiem, zupa z dyni z makaronem, bułeczki na parze, naleśniki z jabłkiem, rosół z kury, która wcześniej chodziła po podwórku – z makaronem, który mama robiła sama, bo sklepowego się nie kupowało.

Rodziców nie było stać na przysmaki – ale smaki z dzieciństwa wielu osobom zostały na całe życie.

Podpłomyk – pizza naszych dziadków

Grajów · lata 50. · Fundacja Plenerownia

Kiedy dziadkowie z okolic Gdowa i Wieliczki wspominają smaki dzieciństwa, prawie zawsze pojawia się podpłomyk. Pieczono go w piecu chlebowym – przed chlebem albo zaraz po nim, kiedy piec był jeszcze gorący. Posypywano go czarnuszką albo cukrem, czasem dawano na niego owoce. Jadło się go na ciepło, z masłem, z mlekiem albo ze schłodzonym mlekiem.

Jeden z dziadków powiedział wnukowi wprost: to była dzisiejsza pizza. Tyle że smakowała lepiej, bo była prosto z pieca, a chleb pachniał w całym domu.

Bywało, że podpłomyk robiło się z ciasta drożdżowego, pieczonego razem z chlebem w dużym piecu. Przy podpłomykach przypominają się też placki smażone na blasze pieca kaflowego – z ziemniaków, mąki i jajek, grubsze niż naleśniki i, jak mówią dziadkowie, o wiele smaczniejsze. Albo talarki: cieniutkie plasterki ziemniaka pieczone na piecu, aż zrobiły się rumiane.