Przejdź do treści
Archiwum wspomnień Fundacja Plenerownia

Opowieść · Kuchnia i przepisy

Zacierka, targańce i bryjka – co jadło się na co dzień

Gdzie
Grajów
Kiedy
lata 50.
Opracowanie
Fundacja Plenerownia

Na wsi jadło się to, co się wyhodowało i zebrało. Dziadkowie z Grajowa i okolic wymieniają zacierkę z kwaśnym mlekiem, kaszę z polewką z suszonych śliwek, wodziankę, kapustę z grochem, bryjkę i targańce z mlekiem. Do tego kompot. Mięsa nie było na co dzień.

Z mleka od własnej krowy robiło się śmietanę i masło w maśniczce, a zsiadłe mleko było zwykłym napojem. Zboże mieliło się w żarnach albo w małym młynku, a chleb piekło w domowym piecu. Z rzeczy, które dziś wspomina się z rozrzewnieniem: placki ziemniaczane z sosem, kluski i kopytka, kasza gryczana z sosem pieczarkowym i kiszonym ogórkiem, zupa z dyni z makaronem, bułeczki na parze, naleśniki z jabłkiem, rosół z kury, która wcześniej chodziła po podwórku – z makaronem, który mama robiła sama, bo sklepowego się nie kupowało.

Rodziców nie było stać na przysmaki – ale smaki z dzieciństwa wielu osobom zostały na całe życie.

Dodano 8 października 2026

Pokaż innym

WhatsApp