Przejdź do treści
Archiwum wspomnień Fundacja Plenerownia

Archiwum wspomnień

Zbiór: Dawne sposoby na…

Jak dawniej radzono sobie z codziennymi sprawami: w gospodarstwie, w rzemiośle, na zdrowie.

6 wspomnień · Archiwum wspomnień

Fundacja Plenerownia Srebrna Małopolska – Województwo Małopolskie

Zadanie realizowane przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego
Projekt „Senior w świecie AI – Jak sztuczna inteligencja wspiera codzienne życie i zachowanie dziedzictwa”.

Grajów – Cały świat pszczół

Grajów · Fundacja Plenerownia

Wracamy do Grajowa i pasieki prowadzonej przez Annę Kmiecik, bo o pszczołach mogłaby opowiadać godzinami. Co możemy zrobić dla tych owadów? I gdzie podziała się królowa? Rozmówczyni zaraża energią i miłością do istot, bez których świat, jaki znamy, nie mógłby trwać.

Posłuchaj odcinka podcastu „Historie z ekomuzeum” (18:51).

Grajów – Gospodarstwo Cecylii Strojny i pasieka Anny Kmiecik

Grajów · Fundacja Plenerownia

W Grajowie mieszkają dwie twórcze kobiety – matka i córka – Cecylia Strojna i Anna Kmiecik. Pierwsza słynie w okolicy ze swoich wierszy, druga to pszczelara – tak, tak – to pasjonatka pszczół, która zajmuje się także bartnictwem.

Posłuchaj odcinka podcastu „Historie z ekomuzeum” (14:29).

Sad – trzeba dotknąć każdego jabłka

Gruszów · po 2000 · Fundacja Plenerownia

Okolice Raciechowic nazywa się krainą kwitnącej jabłoni. Doświadczony sadownik z Gruszowa mówi, że sadownictwo to dziś chyba najbardziej pracochłonne zajęcie w rolnictwie. Nawet tam, gdzie pracują maszyny i taśmy, a gałęzie tnie się sekatorami pneumatycznymi, prawie każde jabłko i każdą gałązkę trzeba wziąć do ręki.

Wszystko zależy od pogody. Jeśli wcześniej padało, trzeba pryskać przeciw parchowi jabłoni, bo to choroba, która najbardziej niszczy sad. Trawę między rzędami kosi się co dwa, trzy tygodnie. Latem przychodzi cięcie: usuwa się wilki, czyli pionowe pędy, żeby odsłonić owoce. Trzeba to robić delikatnie, bo na południowych stokach słońce potrafi poparzyć jabłka. Po gradzie przerywa się zawiązki i zostawia tylko ładne owoce.

Sadownicy znają też dawne sposoby. Jeśli jabłoń nie chce kwitnąć, nacina się na pniu obrączkę w korze. Drzewo „myśli”, że umiera, i zaczyna zawiązywać pąki kwiatowe.

Jabłko w godle – skąd w Raciechowicach tyle sadów

Raciechowice · lata 60. · Fundacja Plenerownia

Gminę Raciechowice nazywa się krainą kwitnącej jabłoni. Mieszkańcy mówią, że jabłko jest nawet w godle gminy. Sady to dziś główna uprawa, a obok nich uprawia się warzywa, na przykład ogórki.

Jabłka sprzedawano stąd już przed wojną, ale były to wtedy małe sady i przydomowe ogrody. Prawdziwy rozkwit przyszedł w latach 60. XX wieku – ludzie przestawiali gospodarstwa na jabłonie i tak już zostało. Rozmówcy przypuszczają, że dobrą kulturę rolną zaszczepili w okolicy dawno temu cystersi ze Szczyrzyca, którzy słynęli z uczenia gospodarowania, a ich dobra sięgały daleko w stronę Krakowa.

Dawniej słynęła tu też hodowla bydła zarodowego. Po wojnie majątek w Raciechowicach rozparcelowano, a w Wolicy powstało państwowe gospodarstwo, w którym także hodowano bydło zarodowe. Dziś w samym centrum Raciechowic nie ma już ani jednej krowy. Starsi mieszkańcy wspominają, że w czasach dawnego województwa krakowskiego gmina należała do najsilniejszych gospodarczo – dzięki owocom i mleku.

Od ziarenka do bochenka – skansen w Sobolowie

Sobolów · Fundacja Plenerownia

Ekomuzeum w Sobolowie (gmina Łapanów) to prywatny skansen pełen pamiątek dawnej wsi. Zbudował go miejscowy zbieracz i społecznik, który chciał, żeby stare rzeczy przetrwały dla wnuków. Od 2014 roku muzeum prowadzi jego rodzina – za dobrowolne datki i z wielkim sercem.

Można tu zobaczyć żarna, młynki, strugi, sprzęty rolnicze, stare radioodbiorniki i obrazy, a nawet pralkę z XIX wieku i wylęgarnię do kurcząt. Przewodnicy pokazują, jak dawniej wyglądała droga „od ziarenka do bochenka” – od ziarna, przez mąkę, po chleb.

Rzeczy niepotrzebne gdzie indziej dostają tu drugie życie. Zdarzyło się nawet, że zwiedzająca rozpoznała na jednym ze starych zdjęć swojego wujka.

Pszczoły płaczą, kiedy stracą matkę

Grajów · po 2000 · Fundacja Plenerownia

W Grajowie działa pasieka, o której opowiada też podcast „Historie z ekomuzeum”. Przygoda z pszczołami często zaczyna się od rójki, a jedną z pierwszych lekcji jest wkładanie patyczka do ula i obserwowanie, jak zachowują się owady.

Od pszczelarzy można usłyszeć rzeczy zaskakujące. Pszczoły dają się głaskać. Kiedy stracą matkę, wydają dźwięk, który pszczelarze nazywają płaczem. Mają swój język i coś sobie nawzajem „pokazują”. Początek pszczelarstwa przypomina więc naukę obcego języka.

W pracowni pszczelarskiej stoi miodarka, a w gospodarstwie zachowała się bogata kolekcja dawnych narzędzi i maszyn rolniczych.