Opowieść · Mapa pamięci
Szkoła, mleczarnia i kasa Stefczyka – Raciechowice między wojnami
Po odzyskaniu niepodległości w Raciechowicach powstały mleczarnia i Kasa Stefczyka, a także nowa szkoła. Mieszkańcy wspominają, że była to jedna z największych szkół w powiecie – duża, murowana, piętrowa, podczas gdy w innych wsiach dzieci uczyły się w małych domkach. Budowę zainicjowała doktor Rupertowa z rodziny Bujwidów: dała działkę pod szkołę i drewno z lasu.
Mleczarnie były wtedy znakiem rozwoju – w całym powiecie myślenickim było ich podobno tylko trzy, a jedna z nich w Raciechowicach. Budynek Kasy Stefczyka stoi do dziś. Jak na warunki międzywojenne to był – jak mówi jeden z rozmówców – „Manhattan”. Budynek dawnej mleczarni niszczeje.
Doktor Rupertowa była z wykształcenia lekarką. Choć nie prowadziła praktyki, pomagała chorym sąsiadom. Dziwiło ich, że kazała wietrzyć izbę, w której leżał chory, nawet wieczorem, gdy było zimno. Rozwijała też teatr: każdej zimy miejscowy zespół amatorski wystawiał nową sztukę, a najstarsi mieszkańcy pamiętają, jak występowali w nich jako dzieci.
Mieszkańcy mówią, że w Raciechowicach „ton nadawały kobiety” – od Kazimiery Bujwidowej, która walczyła o to, żeby dziewczęta w Galicji mogły zdawać maturę, po miejscowe gospodynie. Była wśród nich i taka, która pisała wiersze w duchu Konopnickiej.
Dodano 8 października 2026
Pokaż innym
To wspomnienie dopowiada wpis: Dwór w Czasławiu i profesor Odo Bujwid