Przejdź do treści
Archiwum wspomnień Fundacja Plenerownia

Opowieść · Szkoła i dzieciństwo

Szkoła z piecem kaflowym i kałamarzem

Gdzie
Grajów
Kiedy
lata 60.
Opracowanie
Fundacja Plenerownia

Wiejska szkoła wyglądała skromnie. Często budynek był podzielony na dwie części: w jednej uczyły się dzieci, w drugiej mieszkał kierownik szkoły albo nauczycielka. Bywało, że cztery sale i czterech nauczycieli musiało wystarczyć na osiem klas. Część lekcji odbywała się w wynajętych izbach w domach we wsi.

Podłogi były czarne i śliskie, w każdej sali stał piec kaflowy, ubikacje były na zewnątrz, a bieżącej wody nie było. W ławce siedziały dwie osoby, a pośrodku stał kałamarz z atramentem. Dziewczynki nosiły granatowe fartuszki z białymi kołnierzykami. Nie było przedszkoli ani zerówek – szło się od razu do pierwszej klasy. W piórniku z drewna był atrament, pióro, ołówek i gumka, a z książek często tylko elementarz.

Za psoty albo nieprzygotowanie można było dostać od nauczycielki linijką po rękach, a kto mylił się w ortografii, codziennie przepisywał trudne wyrazy na pół kartki.

Był przedmiot „prace ręczne”: sadziło się kwiaty i warzywa w szkolnym ogródku. Zamiast angielskiego uczono rosyjskiego. Na religię chodziło się do kościoła – w szkole religii wtedy nie było. W jednej z parafii dzieci w ramach lekcji religii pomagały księdzu przy budowie kościoła: nosiły cegły, a w lżejsze dni zbierały jabłka i gruszki w jego sadzie.

Dodano 8 października 2026

Pokaż innym

WhatsApp