Opowieść · Dawne zabawy
Narty z desek i łyżwy z ucha od wiaderka
Zimy były kiedyś mroźne i śnieżne – zdarzało się, że śnieg sięgał dwóch metrów i ludzie przekopywali tunel, żeby dojść do pracy. Przez szczelne okna słychać było, jak skrzypi mróz pod nogami przechodniów.
Dla dzieci zima była najlepszą porą roku. Narty robiło się samemu: z desek, z rzemykiem albo paskiem do przypięcia buta. Łyżwy – z ucha od wiaderka. Jeździło się po zamarzniętym stawie i grało tam w hokeja. Zjeżdżało się na sankach, a jeszcze częściej na zwykłych workach, czasem wypchanych sianem – drogą prosto z górki, bo samochodów prawie nie było. Pod górę trzeba było się wdrapywać, tarzając się w śniegu.
Budowało się skocznie i jeździło do ciemnej nocy – aż rodzice przychodzili po dzieci na górkę. A wtedy, jak wspomina jeden z dziadków, nie było już ani ciekawie, ani miło.
Dodano 8 października 2026